Traktorzysta



Traktorzysta, zaaferowany próbą, ilekroć się zatrzymywał, spoglądał w dół i za każdym razem Filimonow spojrzawszy na następną z kolei przeszkodę rzucał mu lakonicznie: — Naciśnij, Silin! Tylko miękko, nie gwałtownie. Silin kiwał głową na znak zgody i traktor, posłuszny doświadczonej dłoni kierowcy, miękko szedł naprzód i lekko ścinał bryłę lodu. Filimonow kazał traktorzyście przystanąć; razem zaczęli oglądać buldożer. Korzystając z tego Tania podeszła do obydwu nieznajomych. Zdjąwszy rękawice zaczęli pośpiesznie zapalać papierosy. — Czy mogę zobaczyć się z naczelnym inżynierem I/P? spytała spoglądając na Batmanowa, który narzucił kożuch na skórzane palto. I Izerwony Kapturek! — zawołał Beridze. Brodę miał i od mrozu. Na przemarzniętej twarzy nie mógł wy-uśmiechu, uśmiechały się tylko oczy. — Ja jestem Mci Idze.