Do Tani
H; do Tani: — Słuchaj, ty jesteś z trasy, powiedz, co ijdzisz o moim projekcie? Proponuję doprowadzać samochody do najdalszych odcinków. Tam ich brak. Filimonow nie może się jednak zdecydować: daleko, mróz, dróg nie ma...
— Trzeba nad tym pomyśleć — rzekła Tania i spojrzała uważnie na Smorczkowa; widać było, że podzielił się z nią iwą najdroższą myślą. — Filimonow ma rację. Do tego ii/eba dobrej drogi. Teraz można przejść tylko na nartach.
— Drogę na Adunie już przeprowadzają. — Smorczkow wyciągnął rękę w kierunku rzeki. — Podejmuję się pierwszy ją przeskoczyć, chociażby z tym — wskazał na ianie. — Chłopie, podpórki robisz za słabe, rury zerwą je nawet przy małym pochyleniu! — rzekł do jednego z cieśli.
- Smorczkow! Czy samochód ma długo czekać na ciebie? — zawołano z pobliskiego składu.
Do widzenia, Tatiano Pietrowno! — Pobiegł do woj ej maszyny.