— Owszem obiecałem
— Owszem, obiecałem. Wspomnieliście też o Pankowie.
Czy dobrze go znacie? Mówią, że to energiczny i bardzo rozsądny człowiek. Czy tak jest istotnie?
Tania odpowiadała żywo i rzeczowo. Podobało się to kierownikowi budowy.
— Panków jest wartościowym człowiekiem. Zaręczam, że dziewiąty odcinek jest najlepszy na całej trasie. Panków umie znaleźć dla każdego odpowiednie miejsce. Szanują go i lubią.
— Doskonale — pochwalił Batmanów. — Mam zamiar zabrać Pankowa z najlepszego odcinka i posłać go na najgorszy. Poczekajcie chwileczkę, spojrzę tylko.
Jednym susem przesadził wysoki, lodowy nasyp. Potykając się i ślizgając dobrnął do grupki ludzi zebranych dokoła przerębla. Olbrzymiego wzrostu człowiek, technik Chłynow, mierzył głębokość wody i grubość lodu. Obok w gromadzie ludzi stał Załkind — odziany w kożuszek, ściśnięty żołnierskim pasem, w filcowych butach sięgających powyżej kolan i wielkich rękawicach ze skórzanymi mankietami do łokci.