— Dziurę w brzuchu
— Dziurę w brzuchu wywierciłem kierownikowi! Mamy, powiadam, dzielną dziewczynę, bojowego inżyniera łączności, ofiarę konserwatyzmu. Chcieli cię wezwać.
— Do czego jestem potrzebna? — zapytała gniewnie.
— Masz tobie, też pytanie! Linię trzeba przeciągnąć. Zobacz, ile tu mamy wszystkiego.
Wskazał na rozłożone na półkach aparaty telefoniczne i selektorowe, kłębki drutu, matowo pobłyskujące wiązki izolatorów.
— A ty, Mikołaju, zostałeś magazynierem, co? — spytała Tania, z zadowoleniem patrząc na wzorowy porządek, w jakim były przechowywane materiały.
— Magazynierem nie jestem, ale mnie właśnie wypadło przygotowywać ten sprzęt. Gdy tylko szlak będzie utorowany, pchniemy wszystko na trasę. Nowy kierownik budowy i naczelny inżynier zupełnie inaczej aniżeli ich poprzednicy ustosunkowali się do łączności. Napisano w rozkazie, że prace przy budowie linii telefonicznej należy uważać za najważniejsze.